21. 05. 2026
Nie ma w polskim prawie przepisu, który wprost mówiłby: „wszyscy kierowcy i pracownicy biurowi muszą być zatrudnieni wyłącznie w firmie posiadającej licencję transportową”, ale trzeba rozdzielić na dwie kwestie:
- Kierowcy wykonujący przewóz drogowy.
- Pracownicy administracyjni / biurowi.
W praktyce dla kierowców podstawą jest to, że przewóz wykonuje przedsiębiorca posiadający zezwolenie/licencję i nie może „udostępniać” swojej licencji innemu podmiotowi.
Art. 13 ust. 4 ustawy o transporcie drogowym:
„Zezwolenia na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego lub licencji nie można odstępować osobom trzecim ani przenosić uprawnień z nich wynikających na osobę trzecią.”
To oznacza, że firma posiadająca licencję nie może faktycznie wykonywać transportu „cudzym przedsiębiorstwem” lub „pożyczać” swojej licencji innemu podmiotowi.
Drugim bardzo ważnym przepisem jest Art. 4 pkt 22 ustawy o transporcie drogowym,
„Przewoźnik drogowy” – przedsiębiorca uprawniony do wykonywania działalności gospodarczej w zakresie transportu drogowego oraz Art. 5 ust. 1 ustawy o transporcie drogowym, „Podjęcie i wykonywanie transportu drogowego (…) wymaga uzyskania zezwolenia na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego…”
Z tych przepisów wynika konstrukcja prawna, że:
- przewóz wykonuje konkretny przedsiębiorca,
- na własną odpowiedzialność,
- własnym zapleczem organizacyjnym,
- przy użyciu swoich kierowców i pojazdów zgłoszonych do licencji.
Natomiast trzeba bardzo uważać z twierdzeniem, że „nie ma możliwości zatrudnienia kierowcy w innej firmie”, bo:
- istnieje legalny outsourcing,
- istnieją agencje pracy tymczasowej,
- możliwe są umowy B2B,
- możliwe jest delegowanie pracowników.
Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy dochodzi do:
- „wynajmowania” kierowców wraz z wykonywaniem transportu przez inny podmiot,
- pozornego outsourcingu,
- obchodzenia wymogów licencyjnych i socjalnych.
W orzecznictwie ITD i sądów administracyjnych bada się wtedy:
- kto organizuje przewóz,
- kto wydaje polecenia kierowcy,
- kto ponosi odpowiedzialność,
- kto dysponuje pojazdem,
- kto faktycznie wykonuje działalność transportową.
Co do pracowników biurowych — nie ma przepisu nakazującego ich zatrudnienie bezpośrednio w spółce posiadającej licencję. Można legalnie korzystać np. z:
- biura rachunkowego,
- outsourcingu kadr,
- usług administracyjnych.
Natomiast zarządzający transportem (transport manager) musi spełniać warunki
z Rozporządzenia (WE) nr 1071/2009, w szczególności art. 4 tego rozporządzenia. Tam wskazano, że musi istnieć „rzeczywisty związek” z przedsiębiorstwem, np. jako:
- pracownik,
- dyrektor,
- właściciel,
- albo osoba związana umową.
czyli:
- dla kierowców można budować argument, że przewozy powinny być wykonywane przez przedsiębiorstwo posiadające licencję i nie można „pożyczać” licencji innym podmiotom,
- ale nie można napisać kategorycznie, że kierowca zawsze musi być zatrudniony wyłącznie w tej firmie,
- dla pracowników biurowych taki obowiązek praktycznie nie istnieje.
Zgodnie z art. 13 ust. 4 ustawy o transporcie drogowym zezwolenia oraz licencji transportowej nie można odstępować osobom trzecim ani przenosić uprawnień z nich wynikających na inne podmioty. Oznacza to, że działalność transportowa musi być wykonywana rzeczywiście przez przedsiębiorcę posiadającego licencję transportową, przy wykorzystaniu własnej struktury organizacyjnej i pod własnym kierownictwem. Niedopuszczalne jest tworzenie konstrukcji pozornych, których celem byłoby faktyczne wykonywanie przewozów przez inny podmiot nieposiadający wymaganych uprawnień.
Kluczowym problemem związanym z „użyczaniem” kierowców pomiędzy podmiotami jest fakt, iż zgodnie z przepisami prawa transportowego oraz socjalnego czas prowadzenia pojazdu, czas pracy oraz okresy odpoczynku kierowcy podlegają analizie łącznej, niezależnie od liczby podmiotów, na rzecz których kierowca wykonuje przewozy.
Zgodnie z art. 6 ust. 2 Rozporządzenia (WE) nr 561/2006:
„Łączny dzienny czas prowadzenia pojazdu nie może przekroczyć 9 godzin.”
Zaś zgodnie z art. 8 ust. 2 ww. rozporządzenia:
„W każdym 24-godzinnym okresie po zakończeniu poprzedniego dziennego lub tygodniowego okresu odpoczynku kierowca korzysta z kolejnego dziennego okresu odpoczynku.”
Przepisy te oznaczają, iż:
- aktywność kierowcy wykonywana u różnych przedsiębiorców sumuje się,
- organy kontrolne analizują całokształt aktywności kierowcy,
- odpowiedzialność administracyjna może obciążać więcej niż jeden podmiot.
W praktyce oznacza to ogromne ryzyko dla przedsiębiorcy posiadającego licencję transportową, bowiem podczas kontroli drogowej lub kontroli przedsiębiorstwa organy takie jak:
- ITD,
- PIP,
- BAG/BALM
- służby kontrolne innych państw UE,
analizują pełną aktywność kierowcy, w tym:
- czas jazdy,
- odpoczynki,
- przekroczenia norm czasu pracy,
- prawidłowość delegowania,
- zgodność z Pakietem Mobilności,
- prawidłowość zgłoszeń IMI,
- dokumenty A1,
- wynagrodzenie kierowcy.
W przypadku stwierdzenia naruszeń konsekwencje mogą być bardzo poważne
i obejmować:
- wysokie kary finansowe,
- wszczęcie postępowania w zakresie utraty dobrej reputacji przewoźnika,
- ograniczenie lub cofnięcie wypisów z licencji wspólnotowej,
- utratę zezwolenia na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego,
- cofnięcie certyfikatu kompetencji zawodowych osobie zarządzającej transportem.
Podstawę prawną w zakresie dobrej reputacji stanowi m.in. art. 6 Rozporządzenia (WE) nr 1071/2009 Parlamentu Europejskiego i Rady.
Szczególnie niebezpieczne są konstrukcje polegające na faktycznym wykonywaniu przewozów przez kierowców formalnie zatrudnionych w innym podmiocie, ponieważ mogą zostać uznane przez organy kontrolne za:
- obchodzenie przepisów socjalnych,
- nielegalne użyczanie licencji,
- pozorne outsourcingi pracownicze,
- naruszenie zasad Pakietu Mobilności.
Należy również podkreślić, iż w przypadku kierowania kierowcy do wykonywania przewozów międzynarodowych przez inny podmiot powstają dodatkowe obowiązki wynikające z Pakietu Mobilności, w szczególności:
- obowiązek zgłoszenia kierowcy w systemie IMI,
- obowiązek posiadania dokumentu A1,
- obowiązek zapewnienia warunków płacowych zgodnych z przepisami państwa delegowania,
- obowiązek prowadzenia prawidłowej dokumentacji czasu pracy,
- obowiązek zapewnienia wszystkich świadczeń socjalnych i pracowniczych przewidzianych przepisami unijnymi.
W praktyce oznacza to, iż podmiot „biorący w użyczenie” kierowcę powinien spełniać praktycznie identyczne wymogi organizacyjne, kadrowe i socjalne jak profesjonalny przewoźnik drogowy wykonujący transport międzynarodowy.
Z punktu widzenia bezpieczeństwa prawnego przedsiębiorcy posiadającego licencję transportową wszelkie konstrukcje polegające na „wypożyczaniu” kierowców pomiędzy podmiotami należy uznać za obarczone bardzo wysokim ryzykiem administracyjnym, finansowym oraz licencyjnym.
PODSUMOWANIE
W praktyce „wypożyczanie” kierowców pomiędzy podmiotami w transporcie drogowym należy uznać za rozwiązanie bardzo ryzykowne i organizacyjnie niebezpieczne dla głównego przewoźnika posiadającego licencję transportową.
Wynika to przede wszystkim z faktu, iż zgodnie z przepisami Rozporządzenia (WE)
nr 561/2006 aktywność kierowcy liczona jest łącznie, niezależnie od liczby przedsiębiorców, na rzecz których wykonuje on pracę lub przewozy.
W przypadku kontroli drogowej albo kontroli przedsiębiorstwa organy analizują pełną aktywność kierowcy, co może skutkować przypisaniem naruszeń także głównemu przewoźnikowi.
Dodatkowo pojawia się bardzo wysokie ryzyko:
- kar finansowych,
- postępowań dotyczących utraty dobrej reputacji,
- ograniczenia lub cofnięcia licencji wspólnotowej,
- cofnięcia certyfikatu kompetencji zawodowych osobie zarządzającej transportem,
- naruszeń związanych z Pakietem Mobilności, IMI oraz dokumentami A1.
W praktyce oznacza to również konieczność spełniania przez drugi podmiot niemal wszystkich wymogów przewidzianych dla profesjonalnego przewoźnika drogowego,w tym obowiązków kadrowych, socjalnych i administracyjnych.
Z tych względów konstrukcje polegające na „użyczaniu” kierowców są w profesjonalnym transporcie międzynarodowym stosowane bardzo rzadko, a większość przewoźników unika takich rozwiązań z uwagi na bardzo wysokie ryzyko prawne, finansowe oraz licencyjne.
Dr Maciej Kulka